Home      Kazimierz nad Wisłą -1865 r.
Miasteczko w upadku czyli Kazimierz Dolny A.D. 1865
 
Ponad płowym nurtem Wisły, wśród jarów wieńczących wzgórza, wznosi się miasteczko Kazimierz, zapewne dolnym zwany, aby go odróżnić od przedmieścia Krakowskiego, osiadłego od dawien dawna przez Żydów. Na staję przed miastem, na piaszczystym wybrzeżu, bieleją rozwaliny starych spichrzów, który jeszcze dobry król chłopków Kazimierz Wielki wzniósł, wraz z bogatemi kupcami miasta, które też stało się najważniejszym portem nad Wisłą. Pełne galary i szkuty zboża z okolic Krakowa, z Galicyi, ładowane furmanki z okolic Lublina ciągnęły do Kazimierza, aby w nim wysypać złotodajne zboże, po które przyjeżdżali z ładowanym trzosem Anglicy i Holendrzy.
Mieli nawet ci zagraniczni kupcy swoje stałe faktorie czyli kantory, w których odbywały się zakupy zboża, miodu, wosku, miedzi, ołowiu i innych produktów naszych. Z drugiej strony bogaci kupcy perscy, ormiańscy rozkładali swe kramy, z pięknym towarem: złotogłowiem, atłasem indyjskim, muszlinem syryjskim, które rad kupował pan i szlachcic, gdy mu Holendrzy czerwonemi złotemi za zboże sowicie się opłacali.
 
I miasto zakwitło. Na wzgórzu dźwigał się królewski zamek, często przez Kazimierza Wielkiego odwiedzany, gdy w sąsiedniej Bochotnicy mieszkała piękna Esterka. Nad nim panowała wysoka baszta, gdzie w nocy palono ognie, aby żeglarzy ostrzec i rozświecić im drogę do przystani. U stóp wzgórza, wyniosłemi wieżami strzelał ku niebu przybytek Pański, wzniesiony przez bogatych i pobożnych mieszczan; rynek okoliły dziwnie pięknej struktury kamienice, których frontony z ciosowego kamienia, ozdobne były filgranową rzeźbą. Z rynku rozbiegały się ulice z również pięknemi domkami, a przedmieścia dworkowe szeroko się rozciągnęły, dając przytułek licznej ludności pracującej w porcie na Wiśle, lub w warsztatach bogatych fabryk safianów, sukna i innych przedmiotów. Wszędzie ruch, wszędzie życie, wszędzie zamożność..            
 
 
              
            Stary spichlerz na Gdańskim Przedmieściu                                                                      Kościół Farny 
 
A dziś?
Dziś jadąc do Kaźmierza od strony Nowej Alexandryi, bieleje szereg pustych rozwalonych spichrzów, których wnętrze zarasta chrust i dzikie zielsko, a w głębszych i ciemniejszych zakątkach, gnieżdżą się nietoperze lub zwierz drobny. Dalej witają biedne pochylone domki, z których w
dzień szabasowy tysiące wysypuje się Żydów, śpieszących do miejscowej bożnicy. Wjechawszy w rynek jakiś zgarbiony w dwie kondygnacje - ten sam smutny widok opuszczenia. Jeszcze gdzieniegdzie, jak świadki minionej wielkości, dźwigają się tu i ówdzie piękne, rzeźbą zdobne kamienice, lub mniejsze z podcieniami dworki. Nad miastem bieleją rozwaliny Kaźmierzowego zamku, do którego w pewnych interesujących chwilach, wędrują młodzi potomkowie Izraela. Opuszczenie - nędza - ubóstwo powszechne. Z dawnego handlu, tylko czcza mara pozostała, i z wolna resztki tego ruchu przenoszą się do Nowej Alexandryi... z fabryk znajduje się kilka lichych garbarni, roznoszących niezdrowe powietrze w środku miasta. Odwróćmy wzrok od tego smutnego widoku. 
 
Wspierane przez Hosting o12.pl
Najlepsze strony historyczne