Artykuły
Groby Sybiraków w Nałęczowie
W związku ze zbliżającym się dniem Wszystkiego Świętych zachęcamy Państwa do lektury artykułu autorstwa Henryka Wierecińskiego - "Groby Sybiraków w Nałęczowie". Artykuł ukazał się w listopadzie 1915 r. w Tygodniku Ilustrowanym.
 
Ludziom, oderwanym, od kraju ojczystego wbrew własnej woli, towarzyszy nieodstępnie pragnienie, ażeby choć ich kości spoczęły na ojczystej ziemi. Nie wszystkim jednak los pozwolił urzeczywistnić te pragnienia. Spoczywają wśród obcych nieznani, zapomniani przez swoich, i chyba dopiero w dzień sądu ostatecznego duchy ich złączą się z tymi, których za życia kochali nad wszystko, dla których poświęcali byt, mienie i życie. Do szczęśliwych więc zaliczyć trzeba tych, co powrócili do kraju w pełni świadomości, że są wśród swoich i wśród swoich żywot zakończyli. To, co przebyli za życia, złożyli jako ofiarę na ołtarzu wielkich umiłowań, a jedyną ich nagrodą jest, że śmiertelne szczątki swoje mogli złożyć obok kości praojców.
Niewiele jednak cmentarzy naszych dało przytułek szczątkom pośmiertnym tych wygnańców. Przeważnie groby ich znajdują się na cmentarzach przy większych skupieniach ludności; cmentarze wiejskie bardzo rzadko groby takie posiadają. Wyjątkiem też wśród nich jest cmentarz przy kościółku parafialnym w Bochotnicy (obok Nałęczowa), gdzie znajduje się dotąd siedem grobów dawnych wygnańców. Spoczywają tu malarz: Andriolli, lekarz Chmielewski, doktorowa Lasocka, ziemianin wołyński Mokrzycki, doktor Nowicki, Oskierczyna, żona ziemianina z Litwy, i Rodkiewicz, były oficer wojsk cesarsko-rosyjskich.
 
Ziemiańskie zabawy w Nałęczowie - 1913 r.



Relacja Walentego Zielińskiego reportera warszawskiego czasopisma "Wieś i Dwór" z zabawy ziemiańskiej, która odbyła się w Nałęczowie w maju 1913 roku.
 
Sześćdziesiąt pań gospodyń prosi na zabawę i jakże tu nie podążyć do uroczego Nałęczowa, jakże się oprzeć tak miłej pokusie, gdy program zapowiada aż dwudniowe zabawy, a zaproszenie jest serdeczne i szczere.
Więc i człowiek z sercem szczerem
Już-ci sypje wnet kurierem
A od stacji... polską drogą
Człap i człap - noga za nogą
 
Nic, nie, przesadzam, czuję, że mnie pegaz unosi, czasami przecież jechało się nawet gospodarskiego kłusika, ot, tak na przeplatanego z "noga za nogą", - szkapiny w "dorożkach" nałęczowskich mają tę zaletę, że są bardziej zrównoważone od pegazów i nie lubią ponosić, a i droga nie po obłocznym szlaku, lecz po naszem rodzimem błocie, stanowi należyty hamulec, gdy chodzi o fantazję - przede wszystkiem konia, potem woźnicy, no i w końcu - biernego w tym "tryumwiracie" pionka, jakim jest delikwent - pasażer.
 
 więcej>>  
Z wycieczki w okolice Puław, Kazimierza nad Wisłą i Nałęczowa

Kolejny artykuł z cyklu "Wędrówki w czasie po dawnej prasie", tym razem Puławy i okolice widziane oczami korespondenta Gazety Warszawskiej w roku 1888. Artykuł napisany pięknym dziewiętnastowiecznym językiem. Zapraszamy do lektury.

Nie będę wam szczegółowo opisywał wycieczki, jaką przed kilku dniami odbyłem w okolice Nowej-Aleksandryi, Kazimierza i Nałęczowa, bo komuż z opisu nie znane są te okolice? Iluż pisarzy opiewało stary park w Nowej-Aleksandryi, ilu turystów opisywało prześliczną drogę do Kazimierza, ilu archeologów zwracało uwagę na przepyszne budowle kazimierskie, na owe do dziś zachowane spichrze nadwiślańskie i.t.d. Ileż na koniec naczytaliśmy się korrespondencyj ze starannie urządzonego zakładu wodoleczniczego w Nałęczowie! Temi kilku słowami, które tu pomieszczam, chciałbym zwrócić tylko uwagę Warszawiaków na ten prześliczny trójkąt rozciągający się pomiędzy trzema wymienionemi wyżej miejscowościami, które obejrzeć warto, a zwiedzić go można stosunkowo nader małym kosztem.Dziwię się, że tak mało urządza się tu wycieczek zbiorowych, a nawet nie wszyscy mieszkający na letniem mieszkaniu w Nowej-Aleksandryi lub w Nałęczowie odwiedzają Kazimierz, którego jednak okolica jest najpiękniejsza, przedziwnie urocza.
 
 więcej>>  


"...Poszli nasi w bój bez broni..." W 150. rocznicę Powstania Styczniowego (wystawa)

Fotografie, dokumenty, obrazy, kolekcję broni powstańczej oraz wiele innych pamiątek związanych z wydarzeniami roku 1863 rozgrywającymi się w naszym regionie można zobaczyć na wystawie pt. "...Poszli nasi w bój bez broni..." przygotowanej przez Centralną Bibliotekę Rolniczą Oddział w Puławach wspólnie z Puławskim Towarzystwem Tradycji Narodowych.

Prezentowane na wystawie eksponaty pochodzą ze zbiorów Mikołaja Spóza, Roberta Ocha i Krzysztofa Kużmy.
Czytelnia Biblioteki Rolniczej - Pałac Czartoryskich (IUNG-PIB), ulica Czartoryskich 8.                              
Ekspozycja czynna do 2 kwietnia 2013 r. (w godzinach pracy Biblioteki).
WSTĘP WOLNY!
 
  Galeria   

Miasteczko w upadku czyli Kazimierz Dolny A.D. 1865

Zapraszamy do zapoznania się z treścią artykułu dotyczącego trudnej sytuacji Kazimierza Dolnego oraz jego mieszkańców w latach 60. XIX w. Artykuł został  opublikowany w czasopiśmie społeczno-kulturalnym "Opiekun Domowy" w marcu 1865 roku. 

Ponad płowym nurtem Wisły, wśród jarów wieńczących wzgórza, wznosi się miasteczko Kazimierz, zapewne dolnym zwany, aby go odróżnić od przedmieścia Krakowskiego, osiadłego od dawien dawna przez Żydów. Na staję przed miastem, na piaszczystym wybrzeżu, bieleją rozwaliny starych spichrzów, który jeszcze dobry król chłopków Kazimierz Wielki wzniósł, wraz z bogatemi kupcami miasta, które też stało się najważniejszym portem nad Wisłą. Pełne galary i szkuty zboża z okolic Krakowa, z Galicyi, ładowane furmanki z okolic Lublina ciągnęły do Kazimierza, aby w nim wysypać złotodajne zboże, po które przyjeżdżali z ładowanym trzosem Anglicy i Holendrzy. Mieli nawet ci zagraniczni kupcy swoje stałe faktorie czyli kantory, w których odbywały się zakupy zboża, miodu, wosku, miedzi, ołowiu i innych produktów naszych. Z drugiej strony bogaci kupcy perscy, ormiańscy rozkładali swe kramy, z pięknym towarem: złotogłowiem, atłasem indyjskim, muszlinem syryjskim, które rad kupował pan i szlachcic, gdy mu Holendrzy czerwonemi złotemi za zboże sowicie się opłacali.   więcej>>  
 
150. rocznica Powstania Styczniowego - Bitwa pod Puławami


Stefan Brykczyński urodzony w roku 1847 w Ossie koło Odrzywołu, literat, technolog, powstaniec styczniowy, Sybirak, działacz oświatowy i narodowy. W roku 1863 jako uczeń liceum w Lublinie wstąpił do oddziału powstańczego Krzemińskiego, następnie walczył pod Janem Żelplachtą Zapałowiczem i Ćwiekiem-Cieszkowskim, którego był adiutantem. Walczył pod Tyszowcami, Tuczępami, Kowalą, Wirem i Puławami. Kilkakrotnie ranny, skazany na Sybir. Ułaskawiony za uratowanie życia żołnierzowi rosyjskiemu. Po powstaniu studiował w Szkole Głównej - Warszawskiej. Działał w organizacjach robotników chrześcijańskich. W Petersburgu ukończył Instytut Technologiczny. Pracował na Podolu w charakterze dyrektora cukrowni, Po wojnie rosyjsko-japońskiej przeniósł się do Warszawy, gdzie pracował jako prelegent w organizacjach oświatowych. Zmuszony do wyjazdu z kraju, osiedlił się w Galicji. W 1923 r. odznaczony Krzyżem Walecznych, a w 1930r. Krzyżem Niepodległości z Mieczami. Umiera 27 maja 1934 r. Pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. W 1908 roku ukazują się drukiem "Moje wspomnienia z 1863 roku", które doczekały się trzech wydań.
     Zapraszamy do zapoznania się z fragmentem owych wspomnień, które dotyczą kilkugodzinnej utarczki oddziału powstańczego z Rosjanami 26 sierpnia 1863 r. pod Puławami.  więcej>> 

     
 
                            
Wspierane przez Hosting o12.pl
Najlepsze strony historyczne